Znasz ten moment, prawda? Znowu czujesz ekscytację, poznajesz kogoś nowego i w głowie układasz już plan: tym razem to naprawdę to. A potem, po kilku miesiącach, siadasz z kubkiem herbaty, patrzysz przez okno i zastanawiasz się, jak to możliwe, że znowu wylądowałaś w tym samym miejscu. Znowu poczucie odrzucenia, chłód z drugiej strony albo to znane ukłucie w klatce piersiowej, kiedy dajesz z siebie wszystko, a nie dostajesz w zamian prawie nic.
To moment, w którym bardzo łatwo uderzyć w siebie. Zaczynamy myśleć, że mamy pecha do ludzi, że to z nami coś jest nie tak, albo po prostu nie zasługujemy na szczęście.
Jako psycholog na co dzień widzę ten ból i z całą stanowczością chcę Ci powiedzieć jedną rzecz: to nie jest kwestia pecha. To kwestia wzorca, który po prostu domaga się zobaczenia.
Co nas ciągnie w stronę trudnych relacji?
Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego omijamy szerokim łukiem ludzi spokojnych, dostępnych i bezpiecznych? Często w gabinecie słyszę: „on był taki dobry, ale w ogóle nie było chemii”. W Psychologii Wzorców patrzymy na ten mechanizm bardzo głęboko. Ta osławiona chemia, te motyle w brzuchu na początku znajomości, to nierzadko wcale nie miłość – to znajomy lęk i potężny wyrzut stresu, który bierzemy za namiętność.
Nasz układ nerwowy kocha to, co zna. Jeśli Twoje pierwsze doświadczenia z bliskością, te w domu rodzinnym, a czasem jeszcze wcześniej, w historiach rodowych, które niesiemy bezwiednie, opierały się na walce o uwagę, chłodzie albo byciu ratownikiem dla słabszego rodzica, Twoja podświadomość traktuje taki klimat jako normę. Jako dorosła osoba będziesz zupełnie nieświadomie wyszukiwać partnerów, z którymi będziesz mogła ten trudny znajomy klimat odtworzyć. Bezpieczeństwo i spokój wydają się po prostu nudne, a wręcz niepokojące.
Jak przestać żyć za dwoje i ciągle naprawiać innych?
Świadomość tego mechanizmu potrafi być uwalniająca, ale często czujemy, że sama wiedza z głowy nie wystarcza, by zmienić to, co ciągnie nas z serca (i z ciała). Trudno jest na siłę zmusić się do pokochania kogoś, kto po prostu nie wzbudza w nas emocji.
Dlatego w pracy z moimi pacjentami sięgamy głębiej. Używając narzędzi Psychologii Wzorców i mojej autorskiej Terapii Bezpiecznego Wnętrza®, nie analizujemy w nieskończoność Twoich byłych partnerów. Odwracamy wzrok i patrzymy na Ciebie. Sprawdzamy, gdzie powstał ten schemat. Pytamy:
- Czyją historię tak naprawdę teraz powtarzasz?
- Dlaczego w relacji musisz być zawsze tak silna i dlaczego boisz się opuścić gardę?
- Jakie stare lojalności trzymają Cię w przekonaniu, że miłość to ciągła praca i zasługiwanie?
Droga do siebie
Gdy podczas sesji potrafimy z miłością i szacunkiem oddać te stare, nienależące do nas ciężary, dzieje się coś pięknego. Zrozumienie zamienia się w głęboki wewnętrzny spokój. Przeszłość powoli traci władzę nad teraźniejszością. I nagle okazuje się, że ta spokojna, bezpieczna relacja przestaje być nudna, zaczyna być przystanią, za którą tak naprawdę przez cały czas tęskniłaś.
Jeśli czujesz, że utknęłaś w pętli powtarzających się schematów miłosnych i masz już gotowość, by spojrzeć na nie inaczej – zapraszam Cię do wspólnej pracy. Jestem tu, by towarzyszyć Ci w odzyskaniu wewnętrznego balansu. Spotkajmy się w gabinecie lub na warsztatach.
